viola-may

Opowiadania Erotyczne

w plenerze

para na rowerze

Seks w plenerze, seks w lesie

To było bardzo dawno temu, za czasów kiedy jeszcze nie miałam miejsca na seks, czyli nie posiadałam mieszkania. Wtedy wszyscy to robili. Rozmawialiśmy o tym miejscu ze znajomymi godzinami. Było to tak zwane miejsce schadzek. Jak ktoś się tam wybierał i “zajmował” to miejsce to wystawiał starą świeczkę na murek, a po zakończeniu, z powrotem chował ją w krzaki. Taki niepisany sygnał, którego o dziwo wszyscy przestrzegali. Nikt nie podsłuchiwał i nie podglądał. Przynajmniej tak to pamiętam.

Miejsce było ukryte w lesie, można było tam pójść spacerem lub pojechać rowerem tak jak ja i mój ówczesny chłopak. Zabraliśmy ze sobą koc i coś do picie oraz paczkę nowych prezerwatyw kupionych na stacji benzynowej. Nikogo po drodze nie spotkaliśmy, jechaliśmy coraz głębiej w las. Ja wdychałam powietrze i rozglądałam się na boki, a Tomek skupił się na jeździe. Przed murkiem przystanęliśmy. Nie było świeczki. Tomek schował rower za murek i rzucił się, żeby odnaleźć świeczkę. Jak już ją znalazł to położył na murku i spojrzał na mnie z wyczekiwaniem.

Podeszłam do niego, złapałam za rękę i zaprowadziłam do środka. Był to zniszczony, murowany schowek, w środku ktoś albo wstawił, albo zostawił rozwalającą się kanapę. Nikomu jednak to nie przeszkadzało. Nikt nie patrzył na klimat i otaczające rupiecie. Był dach, nie przeciekał i było to miejsce ustronne. Z dala od rodziny. Rzuciliśmy koc na kanapę. Podwinęłam sukienkę i zdjęłam majtki. Byliśmy trochę nieporadni, były to nasze początki w seksie i dopiero się uczyliśmy. Tomek rozpiął spodnie i je zsunął. Zaraz potem opadły jego bokserki. Zdjął je i stojąc przede mną w t-shircie i w butach ze stojącym na baczność penisem czekał. On zawsze na mnie czekał. Za to ja oglądałam namiętnie jeden film erotyczny na kasecie, który mieliśmy w domu i czytałam książki Fanny Hill, więc czułam się wręcz ekspertką. Podeszłam bliżej i wzięłam w rękę jego penisa. Jęknął. Przesuwałam w górę i w dół nie spuszczając z niego oczu. Położył ręce na moich piersiach ukrytych pod sukienką i je dotykał.

Przylgnął do mnie i zsunął mi ramiączka sukienki. Opadła ukazując stanik, który walcząc w końcu rozpiął i uwolnił moje piersi. Kiedy zobaczył moje różowe sutki nachylił się i lizał je powoli. Ja coraz szybciej poruszałam jego penisem. Popchnęłam go na kanapie i usiadłam mu na kolanach pocierając swoją gołą cipką o jego penisa. Zaczęliśmy się całować a ja poruszałam się na jego kolanach. Nie wypuszczając jego języka z ust sięgnęłam do kieszeni sukienki i wyjęłam prezerwatywę. Szybko ją rozpakowałam i odsuwając się lekko nasunęłam ją na jego członka. Potem lekko się uniosłam i opadła na niego z jękiem jak powoli wbijał się do środka. Było cudownie. Poruszałam się namiętnie i podskakiwałam. Kiedy zbliżał się do finału przytrzymywał mnie i tak z penisem wypełniającym moją cipkę chwilę siedzieliśmy starając się uspokoić nasze oddechy.

Potem mnie podniósł i położył na kanapę nie wychodząc ze środka. Szybko poruszał się w środku, ciężko oddychaliśmy, a ja mu jęczałam do ucha. Wbijał się we mnie coraz głębiej i mocniej, Przytrzymałam jego tyłek i poruszałam się pod nim, szybko doszłam zaciskając mięśnie w środku i oplatając go nogami. Kiedy pulsowałam, a orgazm ogarniał całe moje ciało poczułam że i on dochodzi. Wyrwał się z mojego uścisku i pchnąwszy jeszcze parę razy zastygł i doszedł. Długo jeszcze leżał na mnie.

Posprzątaliśmy po sobie, rzuciliśmy świeczkę w krzaki i wróciliśmy do domu.

Nieznajomy, młodszy mężczyzna i namiętne spotkanie w parku

To był bardzo upalny dzień. Marzyłam o namiętnym spotkaniu z jakimś nieznajomym. Stałam na przystanku tramwajowym przy jednej z warszawskich kamienic. Jechałam załatwiać ostatnie sprawy na uczelni i zależało mi, żeby jak najszybciej wrócić do mieszkania. Stałam tam i myślałam o tym jak pozbędę się ubrań, nastawię wiatrak na maksimum obrotów i w błogim spokoju odpocznę od zgiełku miasta.

Kiedy już wszystko załatwiłam, zajechałam oddać zaległe rzeczy koleżance i to właśnie niedaleko jej mieszkania teraz wyciągnęłam telefon, aby sprawdzić godzinę, w pełnym słońcu ubrana w zwiewną sukienkę sięgającą do połowy uda i buty balerinki. Wyglądałam jakbym szła na plaże, podobnie jak reszta ludzi, którzy  tak jak ja nie mogła się doczekać klimatyzowanego tramwaju. Nie tylko upał dawał mi się we znaki.

Bardzo doskwierało mi niesamowite podniecenie, które przez pięć dni w miesiącu stawało się nie do zniesienia. Odkąd pamiętam dokładnie w połowie mojego cyklu, przez prawie tydzień nie mogłam usiedzieć w miejscu. Miałam taką ochotę na seks, że ten czas kojarzę z jednym, ciągnącym się oglądaniem filmów pornograficznych, ciągle działającym wibratorem i z moimi palcami, które właściwie jedynie w miejscach publicznych grzecznie trzymały torebkę. Tak wygląda moje życie od dziewiętnastego roku życia, mam trzy tygodniu względnego spokoju i tydzień niezaspokojonej żądzy. I właśnie teraz na tym przystanku, jako, że od rana nie było mnie w domu, przeżywam katusze. Rozglądam się niespokojnie i krzyżuję nogi w nadziei na dostarczenie sobie chociaż trochę przyjemności.

Nareszcie nadjeżdża. Przyjeżdża ten upragniony i wyczekiwany tramwaj, gdzie mam nadzieję, klimatyzacja chociaż trochę ochłodzi nie tylko moje ciało, ale i podążanie. Jako, że znajduję się jeszcze kawałek od centrum udaje mi się znaleźć wygodne miejsce. Siadam przy oknie i opieram się o chłodną ścianę. Oddycham z ulgą. Po chwili dosiada się do mnie młody chłopak. Rozglądam się po tramwaju sprawdzając czy rzeczywiście jest tak tłoczno, że nie mógł znaleźć innego miejsca, ale wygląda na to, że specjalnie wybrał to koło mnie. Spojrzałam z powrotem na niego, a on uśmiechnął się do mnie i popatrzył do przodu, nie zawracając sobie głowy moją osobą.

Właściwie to tego się spodziewałam, szczególnie w tym okresie, moje ciało zareagowało błyskawicznie. Poczułam oprócz zewnętrznego chłodu oblewające mnie podniecenie. Momentalnie zrobiłam się mokra, a ściskając nogi jeszcze bardziej niepotrzebnie się nakręcałam. Sprawdziłam godzinę, zostało mi jeszcze sporo czasu zanim wrócę do domu i będę mogła się zaspokoić, teraz musiałam jakoś sobie poradzić. Zaciskanie nóg pogarszało sytuację, więc je rozszerzyłam. Na taką odległość, żeby nie powodować zgorszenia, ale na tyle szeroko, żeby nie ściskać łechtaczki. Niestety w ten sposób dotknęłam gołą nogą nogi mojego współpasażera, a sukienka podwinęła mi się lekko do góry. Wiedząc, że nie ma odwrotu, wyjrzałam przez okno i udałam, że nic się nie stało.

Wiedziałam, że mi się przygląda i wtedy zamiast ulgi poczułam coś, co spowodowało, że odwróciłam się momentalnie i spojrzałam na tego chłopaka. Jego dłoń wylądowała na moim kolanie. Patrzył na mnie uśmiechając się, a ja zastanawiałam się skąd w nim taka pewność siebie. Wyglądał na osobę, która dopiero co świętowała swoje osiemnaste urodziny, a ja kończyłam studia. Siedział tam, trzymając rękę na moim kolanie i przyciskając swoją nogę do mojej. Jego oczy błyszczały, a uśmiech jednoznacznie sygnalizował, czego on pragnie. Spojrzałam na jego spodnie, w wybrzuszenie wyraźnie sygnalizowało, że czuje to samo co ja. A ja w tym stanie nie wiele potrzebowałam żeby się rozpalić. Rozejrzałam się, nikt się na nas nie patrzył, więc lekko zsunęłam się i jeszcze szerzej rozsunęłam nogi, jego ręka powędrowała w górę i dotknęła mojego pulsującego miejsca.

Przez majtki czułam jego palce, powoli głaszczące moją łechtaczkę. Wyjrzałam przez okno wstrzymując oddech i zauważyłam, że dojeżdżamy do parku, mojego ulubionego. Wtedy wstałam i spojrzałam na tego młodego mężczyznę z uśmiechem. Nie wiedział co się dzieję, wyglądał jakbym przerwała mu świetną zabawę, ale ja złapałam jego rękę i pociągnęłam go szybko w stronę drzwi. Nie opierał się. Razem wyskoczyliśmy z tramwaju na lejący się z nieba żar i pobiegliśmy szybko w kierunku bramy do parku. Doskonale go znałam, więc milcząc zdał się na mnie. A ja pociągnęłam go za rozwalającą się, zarośniętą budowlę w roku parku, prosto w gęste krzaki, za którymi łatwo można było się ukryć. Dawały dużo cienia i mało osób wiedziało, że jest tam mała polana.

Kiedy już tam byliśmy odwróciłam się do niego i przylgnęłam całym ciałem. Momentalnie poczułam jego rękę na mojej pupie. Podniósł mi sukienkę i całując szybko je ściągnął. Nie mogłam się od niego oderwać, włożyłam rękę do jego spodenek i odszukałam, tego co mnie w tamtej chwili interesowało. Kiedy poczułam jego penisa w ręce, twardego i sterczącego, wiedziałam, że to jest to czego mi było trzeba. Uwolniłam go z majtek i spodenek i zaczęłam poruszać w górę i w dół. Na początku powoli, a potem przyśpieszałam, podobnie jak nasze oddechy i języki, które namiętnie się dotykały. Jego ręce zmieniały miejsce z mojego tyłka na piersi.

Moje sutki od dawna już były twarde, więc kiedy odpiął mi stanik wyrwał mi się odgłos ulgi z ust. I wtedy poczułam ja jego poślinione kciuki pocierające moje sutki i bawiące się nimi. Potrzebowałam go natychmiast w środku i czułam, że jak nie będę go miała to oszaleję.

Na chwilę oderwałam od niego ręce i szybko rozsunęłam boczną kieszonkę torebki, gdzie trzymałam prezerwatywę. Szybko ją rozpakowałam i sprawnym ruchem założyłam mu na sterczącego penisa. Jako, że moje majtki leżały już dawno na ziemi, odwróciłam się do niego tyłem. Oparłam ręce na drzewo, schyliłam się i zachęcająco wysunęłam tyłek w jego stronę odwracając się i uśmiechając. Zrobił to co chciałam. Jednym, szybkim ruchem wsunął się do środka. Byłam tak mokra, że usłyszałam chlupnięcie. Wtedy poczułam jego ruchy we mnie i uśmiechnęłam się. Wreszcie ta niepohamowana żądza zostanie zaspokojona. Czułam jak mnie pcha coraz mocniej ściskając moje pośladki i napierając coraz bardziej. Kręcił przy tym biodrami i oboje wydawaliśmy ciche jęki.

Byliśmy świadomi, że znajdujemy się w miejscu publicznym, a pomimo tej świadomości nie mogłam się powstrzymać od krzyku rozkoszy. Po chwili poczułam jego rękę na moich ustach, próbował mnie uciszyć, a mnie to jeszcze bardziej podnieciło. Niedługo przestał i rzucając bluzę na ziemię usiadł na niej z mokrym penisem i pociągnął mnie do siebie. Usiadłam na nim okrakiem i wsunęłam sobie jego sprzęt do środka. Podnosiłam się i opadałam powoli chcą trochę przedłużyć. On opuścił ramiączka mojej sukienki i opadła ona razem ze stanikiem na brzuch, a wtedy zajął się moimi piersiami. Nachylił się i podczas kiedy ja rozkoszowałam się seksem on ssał moje brodawki. Wtedy eksplodowałam. Poczułam jak orgazm rozchodzi się po moim ciele, a ja zalewam go swoimi sokami.

Skurcze mojego orgazmu pulsowały na jego penisie i to sprawiło, że szybko mnie obrócił, delikatnie położył na bluzie i szybkim ruchem wsunął się między moje nogi. Naparł na mnie i paroma ruchami wtulając się w moją szyję z głębokim jękiem doszedł w środku. Chwilę jeszcze się poruszał, po czym opadł, a ja drżałam pod nim. Leżeliśmy tak przez chwilę ciężko oddychając. Po czym zaspokojeni wstaliśmy i zaczęliśmy sprzątać po sobie, podałam mu chusteczki, po wytarciu się i ubraniu ruszyliśmy razem na przystanek. Próbował coś mówić, ale ja byłam w tak błogim nastroju, że jedynie się uśmiechałam i myślałam o powrocie do domu.